"-Zaraz wracam.-wyksztusiłam z siebie, wskazując głową aby Jasiek poszedł za mną.
-O co chodzi?-zapytał z zdezorientowaną miną.
-Myślałam, że będziemy tu sami.-westchnęłam nie mając ochoty tam wracać. Ci jego znajomi nie wyglądają na miłych facetów, zresztą tak samo jak on.
-A co? Nie chcesz by byli?-spytał nieco zdenerwowany, przeczesując ręką swoje bujne włosy.
-Nie, nie. Jest okej. Mogą być.-skłamałam niechcąc sprawić mu przykrości."
Siedziałam na łóżku, słuchając muzyki. Nie wiem po co ten chłopak zaprosił mnie do kina, a właściwie zmusił, skoro i tak mną się wcale nie zajmował. Jedyne co go interesowało to kumple i dziewczyny siedzące koło nas. A ja głupia myślałam, że się będę dobrze bawić. Przez to naraziłam się też bardziej rodzicom.
Sięgnęłam po telefon, by wykasować numer do Janka. Chcę o tym całym zamieszaniu zapomnieć. Niedługo z powrotem wrócimy do domu i wszystko będzie jak dawniej.
Po ciężkim dniu, nie mając już na nic sił, wyłączyłam muzykę i ułożyłam się do snu.
***
-Lucy, wstawaj! Tata jedzie na zebranie, a my do Pałacu Kultury.-wydarła się na całe "mieszkanie" mama, przez co się obudziłam. Podniosłam się do pozycji siedzącej, przecierając oczy.
-Czy to konieczne?-mruknęłam pod nosem zaspanym głosem.
-Nie. Ale nie mogę zostawić ciebie samej w domu, bo znowu wywiniesz jakiś numer.-spojrzała się na mnie dając mi do zrozumienia, że moje zachowanie się "pogarsza". Kobieta opuściła pokój, a ja przeciągając się wygrzebałam z łóżka.
Wyciągnęłam z szafy czarne jeansy, biały top, czarny zwiewny sweterek i czystą bieliznę. Udałam się z ciuchami do łazienki, aby się ubrać i odświeżyć. Po wykonaniu wszystkich porannych czynności, gdy byłam już gotowa zeszłam schodami na hol hotelu. Usiadłam na krzesełku przy recepcji, czekając na mamę. Wyciągnęłam z kieszeni telefon gdy poczułam wibracje. Odrzuciłam połączenie wiedząc kto dzwoni, pomimo że numer nie był zapisany w moich kontaktach. Osoba ta jednak nie dawała za wygraną, ciągle dzwoniąc. W końcu zdenerwowana odebrałam.
-Co chcesz?-warknęłam do słuchawki, zmieniając pozycję na krześle, by było mi wygodniej.
-Łołoło, spokojnie. Chciałem się tylko spytać jak się wczoraj bawiłaś?-do moich uszu dobiegł wesoły głos Janka.
-Nigdy nie bawiłam się lepiej.-mruknęłam sarkastycznie, zakładając jedną ręką kosmyk włosów za ucho.
-Ej, o co chodzi?-spytał najwyraźniej odczuwając sarkazm. Wstałam z miejsca widząc jak mama schodzi po schodach, kierujac się w moją stronę.
-Nie ważne. Nie mogę teraz rozmawiać. Zresztą to nie rozmowa na telefon.-znalazłam szybką wymówkę byle by teraz z nim o tym nie rozmawiać. Tym bardziej, że zaraz mama będzie się wypytywać z kim rozmawiam.
-To porozmawiamy w cztery oczy. Odwróć się.-otworzyłam szerzej oczy słysząc jego słowa. Oblizałam nerwowo usta, powoli się odwracając i rozłączając połączenie.
-Ja-Jasiek?-zająknęłam się na jego widok, co ten idiota tu robi? Odgarnęłam włosy na plecy, robiąc krok w tył.
-We własnej osobie.-uśmiechnął się szeroko, podchodząc bliżej.
-Co ty tu...-zaczęłam próbując dowiedzieć się w jakim celu tu przyszedł, co oczywiście się nie udało. Przez kogo? Przez mame.
-Lucy! Idziemy.-powiedziała stanowczo, przerywając mi zdanie. Szarpnęła mnie za rękę ciągnąc za sobą.
Perspektywa Jasia
Patrzyłem na oddalającą się wraz z matką dziewczynę. Nie wiem jak można wytrzymać z takim człowiekiem. Teraz rozumiem co Lucy robiła tamtego wieczoru sama w lesie.
Zrezygnowany wyszedłem z hotelu. Gwałtownie się zatrzymałem, kiedy przed moimi oczyma szybko przebiegła płacząca Lucy. Spojrzałem w drugą stronę, gdzie stała jej matka. Nie zastanawiając się dłużej pobiegłem za dziewczyną.
-Stój.-krzyknąłem łapiąc ją za bark i odwracając do siebie. Zakryła dłońmi swoją czerwoną od płaczu twarz.
-O co chodzi? O matke?-zapytałem próbując uspokoić dziewczynę. Nie odzyskałem odpowiedzi, ale w zamian za to Lucy bez wachania wtuliła się w moje ciało. Przyznam, że to miłe uczucie. Nie spotykam się z takim zdarzeniem pierwszy raz, ale akurat po niej się choćby nawet tego nie spodziewałem.
-Suka. Nie pozwolę, by ktoś cię tak traktował.-mruknąłem pod nosem, obejmując dziewczynę.
-Nie mów tak o niej!-wrzasnęła odrywając się ode mnie. Odwróciła się, by uciec jednak nie umożliwiłem jej to, chwytając ją za rękę.
-Puść mnie.-jeknęła ze łzami w oczach.
-Nie. Pojedziemy do mnie. Jesteś cała roztrzęsiona. Nie zostawię cię teraz samej.
Perspektywa Lucy
Weszliśmy do dużego domu, w którym miałam okazję już przebywać. Ściągnęłam buty, po czym ruszyłam z Jankiem do kuchni.
-Napijesz się czegoś?-spytał otwierając lodówkę i wyciągając z niej jakiś sok.
-Nie, dzięki.-szepnęłam siadając na kuchenny blat.
-Powiesz mi co się tam stało?-usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka. Nie chciałam o tym mówić.
Retrospekcja:
-Puść mnie!-podniosłam głos na mamę, wychodząc z hotelu.
-Kto to był?-spiorunowała mnie wzrokiem. Tym razem postanowiłam nie dać za wygraną.
-Kolega.-wyrwałam rękę spod jej ucisku.
-Kolega? Pewnie z nim wczoraj wieczorem się szlajałaś. Od dzisiaj nie wychodzisz nigdzie z domu.-stwierdziła odwracając się na pięcie.
-Nie będziesz mi rozkazywać.-warknęłam zaciskając szczęke. Krew w moich żyłach pulsowała jak nigdy.
-Jak ty się wyrażasz dziewczyno? Nie tym tonem! Nie tak cię wychowałam. I będę ci rozkazywać, bo jesteś moją córką.-krzyknęła odwracając się w moją stronę. Spojrzałam na nią złowieszczo, nabierając coraz więcej odwagi.
-Kiedy w końcu zrozumiesz, że jestem dorosła i chce sama sobie zaplanować życie? I nie jadę na żadne gówniane studia do Londynu. Nie będę lekarzem. A ty nie masz prawa mówić mi co mam robić! Nie jestem już małym dzieckiem.
-Co powiedziałaś smarkulo?-kobieta zamachnęła się ręką i po chwili poczułam silne pieczenie na policzku. Do oczu napłynęły mi się łzy. Stałam w miejscu patrząc tępo na nią.
-Jak mogłaś?-szepnęłam wybuchając płaczem i uciekając jak najdalej od niej.
Koniec retrospekcji
-Nie, nie. Ona nigdy... Ona nigdy, by tego nie zrobiła.-zaczęłam się jąkać popadając w panikę, kiedy sobie o wszystkim przypomniałam. Od jakiegoś czasu wiele razy kłóciłam się z mamą, ale nigdy nie wierzyłam w to, że mogłaby mnie uderzyć. A jednak.
___
Hejo miśki! To już 4 rozdział! Nie zapomnijcie zostawić po sobie komentarza! :) Nic tak bardzo nie motywuje jak komentarze! :)
Świetny czekam na kolejny rozdział :*
OdpowiedzUsuńSupii 😍😍
OdpowiedzUsuńDziękuję! ♥
OdpowiedzUsuńCo mam ci powiedzieć... Kolejny genialny rozdział! Rzadko spotykam tak oryginalnie napisane rozdziały! Meega ! Czekam na next!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: http://opowadaniaa0jdabrowsky.bloog.pl/ dopiero zaczynam :/
Dziękuję. ♥ To dla mnie wiele znaczy! ♥
UsuńSuper :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. ♥
UsuńSuper :)
OdpowiedzUsuńNanananannana pisz kolejny! :*
OdpowiedzUsuń